Szukaj:Słowo(a): Marsze śmierci
Podforum: Ogólnie Data: Wt 12 sie, 2003 07:41
Odpowiedzi: 19
Odsłon: 1545
A ja stawiam na Kempetai. "Masakryczne legendy" wcale nie są legendami a dowodem na to co robiło Kempetai w podbitych krajach jest to, że na Filipinach Japończycy mają problemy z poruszaniem się po kraju. Nienawiść Filipińczyków wcale nie wygasła po 50 latach. Podajecie przykłady tortur stosowanych przez NKWD i SS ale Japończycy nie ustępowali im - wręcz przeciwnie, znacznie ich przewyższali pod tym względem. Nie zapominajcie, że okrucieństwo wobec wroga jest częścią kodeksu Bushido i dla Japończyków wymordowanie całego miasta było czymś normalnym co wynikało z działań wojennych. Śmiertelność w obozach japońskich i "marsze śmierci" to tylko przykłady brutalności nie tylko Kempetai ale również całej armii. Tortury były nie mniej wymyślne niż te opisane w temacie o UPA a w dodatku stosowane zupełnie bez powodu - dla uciechy żołnierzy.
Podforum: Holocaust Data: Pn 25 lip, 2005 12:23
Odpowiedzi: 90
Odsłon: 2633
Bronisławie, akurat "marsze śmierci" można "uzasadniać" nieco inaczej. Niemcy poprostu chcieli pozbyć się świadków holocaustu. Liczyli na to, że wyniszczeni pobytem w KL więźniowie umrą po drodze. Na zagazowanie ich nie było czasu, a na rozstrzelanie - szkoda było amunicji, potrzebnej na froncie. Oczywiście skoro motywem holocaustu był antysemityzm, to i tych działań również. Ataki cywilów na kolumny więżniów wynikały nie tylko z ich stosunku do Żydów (wśród więźniów byli i przedstawiciele różnych narodów), ale i z frustracji związanej z kolejną, przegrywaną na ich oczach, wojną. Gdy wojna miała się już ku końcowi, w Niemczech następował rozkład państwa i jego instytucji. Widać to choćby po Werwolfie. Miały to być działania masowe, a okazały się stosunkowo marginalne.
Podforum: Holocaust Data: So 04 kwi, 2009 08:52
Odpowiedzi: 4
Odsłon: 212
Ja polecam jeszcze:

Wspomnienia, refleksje na temat obozów:
1. Primo Levi "Pogrążeni i ocaleni"
2. Primo Levi "Czy to jest człowiek"
3. Antoni Kępiński "Refleksje oświęcimskie"
4. Krystyna Żywulska "Przeżyłam Oświęcim
5. Wanda Kiedrzyńska "RavensbrĂźck"
6. Bagdan Bartnikowski "Dzieciństwo w pasiakach"
7. Gideon Graff "...płakaliśmy bez łez...relacje byłych więźniów żydowskiego Sonderkommando z Auschwitz".

Pozycje wprowadzające w temat:
1. Laurence Rees "Auschwitz - naziści i ostateczne rozwiązanie"
2. Hermann Langbein "Ludzie w Auschwitz"
3. Martin Gilbert "Atlas historii Holocaustu" (dużo map, deportacje, marsze śmierci).

Wiele interesujących książek znajdziesz na stronie Muzeum Auschwitz-Birkenau http://pl.auschwitz.org.pl/m/index.php? ... Itemid=101 .

Życzę owocnej lektury,
monikqe
Podforum: Historia dwudziestolecia międzywojennego i II wojny św. Data: Sro 18 Paź, 2006 09:27
Odpowiedzi: 187
Odsłon: 9900
Świadome bombadowanie cywilów jest zbrodnią obojetnie kto tego dokonuje.Nie widze,żadnego usprawiedliwienia na zniszczenie np Drezna gdzie poza volksturmem i Hitlerjugend nie było uzbrojonego wojska,ani na zniszczenie np Hiroszimy gdzie celów militarnych tez nie było.To,że bandyta zabije ci matkę nie oznacza ,że ty możesz pójsc i zabic jego matkę, bo wtedy jest to taka sama zbrodnia.Tak samo zabijanie bezbronnych dzieci chińskich i bezbronnych dzieci japonskich to IDENTYCZNA zbrodnia.To są podstawy panowie.

A to pisanie o tym,że Amerykanie ,mscili Chińczyków czy Polaków, to przecież jest to bzdura bez pokrycia w faktach.Może fajnie brzmi propagandowo,ale nijak sie ma do rzeczywistosci bo los Polaków czy chińczyków to tyle akurat obchodził Amerykanów co zeszłoroczny śnieg.Zresztą o jakimkolwiek odwecie to mozna było mówić w latach 40-44, a nie w momencie gdy przeciwnik leży na łopatkach.O ile bombardowania niemieckich czy japońskich miast można usprawiedliwić w tym okresie bo te państwa twardo stawiały jeszcze opór to w momencie gdy było wiadomo,że tygodnie dziela je od kapitulacji masowe przeprowadzone z premedytacja zniszczenie otwartych de facto miast jest zwykła zbrodnią wojenną. Po prostu zastosowali z pozycji silniejszego politykę terroryzmu państwowego ,tak jak to wczesniej robili np Niemcy czy Japończycy-tyle,że jedno i drugie było złem,a wy uparcie próbujecie temu zaprzeczyć.,,Kali ukraśc krowę-dobrze,Kalemu ukrasc krowę źle".Tak jak z jeńcami wojennymi-np Japończycy organizowali marsze śmierci to źle,gdy amerykanie zorganizowali podobne marsze dla strony przeciwnej to juz niektórzy mówia,że ok.Otóż nie właśnie-jedno i drugie to identyczna zbrodnia wojenna.

Co do Japonii to jej upadek spowodował atak radziecki na Mandzurię i rozbicie sił japońskich na kontynencie w błyskawicznej kampanii-Hiroszima nie dała nic, bo wojna trwała jeszcze miesiąc i zakończyłą ja druzgocąca kleska Japończyków w Mandżurii,a nie broń atomowa.
Podforum: Rozrywka i Kultura Data: Czw Paź 02, 2008 17:14
Odpowiedzi: 518
Odsłon: 192342
"Snajper na froncie wschodnim"
Książka Snajper na froncie wschodnim prezentuje spisane przez Albrechta Wackera wspomnienia z walk na froncie wschodnim w latach 1944–1945 strzelca wyborowego 3. Dywizji Górskiej Josefa Allerbergera.

Josef Allerberger, kierowany często do osłaniania starć w najbardziej zagrożonych odcinkach frontu, był naocznym świadkiem najzacieklejszych i najokrutniejszych walk, jakie rozgrywały się między radziecką i niemiecką armią w czasie II wojny światowej.
Tytułowy snajper opisuje swoje relacje z towarzyszami broni, stratę najbliższych mu kompanów, nieludzkie sceny, których był świadkiem, wszechobecną śmierć i okrucieństwa obu walczących armii – gorsze od najstraszniejszych snów i wyobrażeń.
Pozycja ta, wydana po raz pierwszy w Niemczech w 2000 roku, jest jedną z tych książek dotyczących II wojny światowej, o których trudno zapomnieć.

Żołnierze od niepamiętnych czasów byli paleni żywcem, miażdżeni pod gruzami fortec, tratowani kopytami kawalerii, nadziewani na piki czy topieni w rzekach. Ale to była rzeczywistość walki. Czym innym jednak było znęcanie się nad ludźmi wziętymi do niewoli – skazywanie sowieckich jeńców na głodową śmierć w stepie czy marsze śmierci, jakie urządzono wziętym do niewoli żołnierzom niemieckim po odblokowaniu Stalingradu. Na tle tych rozmaitych bezeceństw, skutków działania artylerii, miażdżenia przez gąsienice wrogich czołgów czy też palenia przez miotacze ognia, śmierć od karabinowej kuli jawi się jako cicha, spokojna i litościwa. Dlaczego więc żołnierze z taką nienawiścią odnosili się do snajperów?

Jak skończę podzielę się wrażeniami.
Podforum: Front Wschodni Data: Wt 30 maja, 2006 19:29
Odpowiedzi: 27
Odsłon: 3168
Cytat:
Norman Davies w książce "Mikrokosmos"


Nie polecam lektury "Mikrokosmosu", a opisu walk o Wrocław w 45' w szczególności -wprost roi się tam od błędów faktograficznych...
Jest kilka innych, godnych uwagi, pozycji na ten temat, jak np.:
- Paul Peikert, Kronika dni oblężenia miasta [wspomnienia niemieckiego proboszcza]
- Karol Jonca, Alfred Konieczny, Upadek "Festung Breslau"
- Ryszard Majewski, Teresa Sozańska, Bitwa o Wrocław
- Ryszard Majewski, Wrocław. Godzina "0"

Cytat:
Ciekawostką jest, że najwięcej osów zginęło nie podczas obrony Wrocławia lecz podczas gigantycznych ewakuacjii ludności cywilnej z miasta czyli tak zwanych "marszy śmierci."


"Marsze śmierci" to termin kojarzony raczej z marszami ewakuacyjnymi więźniów obozów koncentracyjnych (coś mi się wydaje, że w przywoływanej przez Ciebie pozycji takie stwierdzenie w kontekście Festung Breslau nie pada). Mam poza tym dziwne wrażenie, że gdyby zsumować liczbę poległych we Wrocławiu żołnierzy niemieckich i liczbę cywili, którzy zginęli podczas oblężenia, to ta liczba byłaby zbliżona, a może nawet wyższa od liczby ofiar styczniowej ewakuacji...

Gwoli ścisłości - walki o Wrocław trwały 100 dni (od 27 stycznia do 6 maja), z czego w oblężeniu 80 (od 16 lutego).

Pozdrawiam
Leuthen
Podforum: Holocaust Data: Pn 25 lip, 2005 08:19
Odpowiedzi: 90
Odsłon: 2633
Co ciekawe Hitler spotykał się również z Żydami w kajzerowskiej armii i nie mógł o nich powiedzieć ze byli tchórzami.

Nastawienie niemieckiego społeczeństwa było tak antyżydowskie, że dla większości eksterminacja Żydów była czymś normalnym.
Nawet po wojnie ludzie np. ze 101 batalionu policji którzy brali czynny udział w mordowaniu Żydów dostawali indywidualne pochwały, listy gratulacyjne- uzasadnienie, jakie towarzyszyło tym wyrazom uznania za ich skuteczność działania.

Co ciekawe mordowanie Żydów miało miejsce nawt wtedy gdy był rozkaz Himlera by ocalałych Żydów zachować przy życiu jako kartę przetargowa. Ale nawet wtedy mordowano Żydów. W ostatnich dniach wojny urządzane były marsze śmierci. Więc szły kolumny więźniów drogami, zostawiając za sobą zabitych współtowarzyszy. W mordowaniu pozostałych jeszcze przy życiu Żydów czynny udział brało niemieckie społeczeństwo , tzw. normalni Niemcy. Którzy choć wiedzieli ze wojna jest przegrana ,ale jeszcze wtedy chcieli zabijać Żydów.
Niemieccy cywile pomagali strażnikom w chwytaniu zbiegłych więźniów. Kiedy przyszła im taka chęć, niemieccy cywile uczestniczyli także w mordowaniu, a często sami inicjowali egzekucje.
Podforum: Bieżące tematy - KRAJ Data: 2008-05-28, 23:41
Odpowiedzi: 54
Odsłon: 2533
Nie Ninuś, tylko jak zwykle masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. To, że armia rozwija się nie ulega najmniejszej wątpliwości. Ale Ty powiedziałaś, że wojna jest motorem ludzkości, wynalazczości stricte, nie mówiłaś, że wojna powoduje rozwój technologii wojskowej. I Anonim właśnie o tym pisze, nie neguje wielkich osiągnięć militarnych w dziejach. Cóż ludzkości po rakietach, a nawet fregatach, zwinnych i mniej zwinnych. Z jednej strony mówisz, że „kobieta to murzyn świata”, z drugiej jako motor świata widzisz wojnę. Czyżbyś wierzyła, że kobiety nadają się nawet do wojen, poza domowymi rzecz jasna.

Wojna jako taka miała duży wpływ na rozwój, wiele wynalazków militarnych zostało przystosowanych do celów cywilnych, ale takie spektakularne rzeczy miały znaczenie głównie w XX wieku. Co przyszło światu z wynalazku kuszy poza faktycznie większą śmiertelnością na polach bitew? Ano nic, i nic nie przychodziło z rozwoju pistoletów, karabinów, czołgów etc. Pośrednio, niekiedy. Np. żołnierz położył obok radaru czekoladkę, która się rozpuściła, tak powstała mikrofalówka. Albo lotnictwo, które za chwilę już mogło służyc celom cywilnym. Loty kosmiczne, akurat się z Tobą nie zgadzam, wiele rzeczy wydawało się równie nieralnych, a jednak się sprawdziły. Podobnie może się zdarzyc z kolonizowaniem planet, za dziesiątki albo setki lat rzecz jasna. Potrzeba matką wynalazków, nie wojna, nie pokój, ale ogólnie – POTRZEBA. Człowiek jest geniuszem, a ludzkość jest Bogiem.

A, Ninuś nie pamietamy, Ty juz pamiętałas marsze śmierci, barok, teraz pamiętasz nawet czasy soborów, fiufiu
Podforum: Jaskinia militarystów Data: Wto 21 Paź, 2003 18:02
Odpowiedzi: 7
Odsłon: 2478
Ach, to Bushido - nie można było storpedować okrętu handlowego, ale można było zaatakować bez wypowiedzenia wojny *, zapędzić tubylcze kobiety do wojskowych burdelów i urządzić marsze śmierci dla jeńców. Co do meritum, to Japończycy mogli nie docenić okrętów podwodnych z powodów historycznych: każdy wiedział że los UK zależy od dostaw morskich i ich odcięcie rzuci Albion na kolana. Wystarczała pamięć I wojny. USA były bardziej samowystarczalne, zresztą Japończycy musieliby rozpętać nieograniczoną wojnę podwodną po OBU stronach USA (OK, była Kriegsmarine ale dla Berlina wojna z Waszyngtonem nie była tak ważna jak dla Tokio no i wojna niemiecko-amerykańska wyskoczyła dość niespodziewanie, nikt nie był do końca na nią przygotowany). Z kolei zaopatrywanie garnizonów na Pacyfiku Amerykanie mogliby chyba załatwić przy pomocy dobrze chronionych konwojów. Tysiące żołnierzy to nie miliony cywili, inna skala potrzeb. Japończycy stawiali raczej na morski blietzkrieg, serię zwycięstw nad FLOTĄ WOJENNĄ które wymuszą na USA pokój i uznanie dla japońskiego imperium na zachodnim Pacyfiku i wschodniej Azji. Szanse na zwycięstwo w wojnie na wyczerpanie przynajmniej Yamamoto oceniał trzeźwo.

Lotniskowiec dla każdego konwoju? Czemu nie, Amerykanie zwodowali bodajże ponad setkę lotniskowców eskortowych. Byłoby ciężko do 1943-4, ale 'amerykański walec parowy' w końcu by ruszył.

* Trzeba przyznać, że Japończycy byli tu sprawiedliwi: bez wypowiedzenia wojny dostało się i Amerykanom (Pearl Harbour), i Rosjanom (Port Artur).
Podforum: Zbrodnie wojenne Data: Pn 24 kwi, 2006 21:08
Odpowiedzi: 239
Odsłon: 17809
"Leuthen" Ile razy ktoś będzie przyrównywał zbrodnie (czy nimi naprawdę były czy nie) Aliantów do zbrodni niemieckich, tyle razy ja zapytam - kto wywołał drugą wojnę światową? To
polskie samoloty 1 IX 39 zrównały z ziemią Wieluń? To amerykańscy żołnierze urządzali alianckim jeńcom marsze śmierci i gwałcili kobiety na zajętych przez siebie terenach, rozstrzeliwali cywili? Rozumiem, że całe japońskie społeczeństwo było przeciw wojnie? Jak się stoi po którejś stronie konfliktu, to się ponosi tego konsekwencje.

Według ciebie jak przedstawiciele jakiegoś państwa rozpoczeli wojnę, nawet dopuszcając się zbrodni to można już mordować, gwałcić wszystkich obywateli tego państwa. . To że naziści roztrzeliwali mieszkańców Warszawy w żadnym wypadku nieupowaznia do rozstrzeliwania cywilnych mieszkanców Berlina. Czyżbyś był zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej. Japońscy militaryści zaczeli, to można zabijac ich kobiety i dzieci??

"Leuthen"
Aliantów, którzy zagrozili, że albo Niemcy skończą masową eksterminację powstańców i cywili, albo w zaświaty wyprawią ich "Kameraden" przebywających w alianckich obozach jenieckich. Widać poskutkowało (choć nie do końca)...

Ta groźba nie była chyba taka jak wyżej, grozili uznaniem za zbrodniarzy wszystkich dokładajacych się do eksterminacji Warszawy. Gdyby grozili roztrzelaniem już pojmanych jeńców to sami byliby zbrodniarzami
Podforum: Pion Wywiadu i Kontrwywiadu Data: 2008-08-20, 21:22
Odpowiedzi: 175
Odsłon: 8617
nie lekko a mega zaj.. do potęgi chore

ja sie na rekonstrukcjach nie znam ale nawet gdyby odpuścić kwestie moralno-światopogladowe to jak uzasadnić ,nadać choć pozory prawdopodbieństwa obecności w oddziale frontowym ?co w ramach rekonstrukcji pokazywac ? np: topienie niemowlaków , marsze śmierci ?
Podforum: Holocaust Data: Cz 23 kwi, 2009 09:58
Odpowiedzi: 97
Odsłon: 3214
Witam!
Już wszystko wyjaśniam, bo jak widzę reakcja jest dość stanowcza i ostra. Przede wszystkim pragnę napisać, że nie zamierzam rekonstruować sytuacji z obozów koncentracyjnych, scenek obozowych takich jak transport, egzystencja więźniów w obozie, apele, praca, zagłada czy w końcu marsze śmierci. Owszem, myślę, że pokazanie ludziom takich krótkich scen na terenie danego Muzeum mogłoby być pewnego rodzaju lekcją historii, bo widzowie mogliby doświadczyć prawdy o warunkach jakie były w obozach, ale nie to jest moją intencją! Zresztą żeby scenariusz takiej rekonstrukcji "obozowej" został napisany poprawnie, z zachowaniem prawdy historycznej, potrzebny byłby sztab osób złożony z pracowników Muzeum, historyków, potrzebna zapewne byłaby zgoda konserwatora zabytków, trzeba byłoby znaleźć na to pieniądze, czas i wybrać konkretną sytuację, którą można byłoby pokazać. To jest pewien pomysł, i kto wie, może kiedyś odważę się wystąpić do któregoś z Miejsc Pamięci z takim wstępnym scenariuszem, ale na pewno nie teraz!
Po drugie, chciałabym zaznaczyć, że nie jest moim zamiarem skompletowanie takiego uniformu tylko i wyłącznie dla zabawy sado-maso. Niestety, żyjemy w takich czasach, gdzie kobieta w wysokich butach i z pejczem w ręku kojarzy się jednomyślnie z obiektem seksualnym. Tego chciałabym uniknąć! Sądzę, że w dużej mierze przyczyniły się do takiego wizerunku same nadzorczynie z obozów, w końcu to one jako pierwsze torturowały więźniów czy to w obozach, czy to w więzieniach przy pomocy różnorodnego rodzaju batów, pejczy, pałek itp. a przy okazji ujawniały swoje perwersje seksualne, chciały pokazać swoja dominację nad więźniami, nierzadko miały kontakty seksualne z przedstawicielami "gorszej rasy". Pomijam już fakt, że ich postępowanie było nie zgodne z zasadami panującymi w III Rzeszy, że aryjskim kobietom nie wolno było mieć stosunków płciowych z "podludźmi", że w obozach oficjalnie zabronione było używanie narzędzi tortur, takich jak pejcze. Niestety, jak pokazywała rzeczywistość, rzadko która nadzorczyni stosowała się do tych przepisów, na procesach sądowych większość z nich przyznała, że stosowała bicie więźniów, kiedy było to oficjalnie zabronione przez komendanta. Nadmienię jeszcze, że obraz "esesmanki" jako ociekającej seksem kobiety został podreślony i uwypuklony przez wiele niskobudżetowych, słabych filmów pseudo dokumentalnych jak np. "Ilsa - Wilczyca SS". Film ten widziałam, pokazuje nieprawdziwy obraz obozów koncentracyjnych, pomimo, że reżyser na początku zamieścił ogłoszenie, że scenariusz został napisany na podstawie relacji dot. eksperymentów medycznych przeprowadzanych na terenach ośrodków zagłady! Nie wiem, jaka była prawdziwa intencja reżysera, czy zrobienie filmu, który przypomniałby tragedię ludzi poddanych takim eksperymentom czy nakręcenie kolejnego kiepskiego filmu erotycznego.
Podforum: Wschodzące Słońce Data: So 20 lis, 2004 21:15
Odpowiedzi: 20
Odsłon: 1465
Żeby nie było wątpliwości - ja też uważam, że Ameryaknie słusznie zrzucili bombe na Hiroszimę i Nagasaki. Więcej o tym pisze w "Hiroszima i Nagasaki" czy coś takiego.
Dzięki za wyjaśnienie co to były te "marsze śmierci".
A jeszcze jedno Nie opieram sie na filmie Pearl Harbor tylko na przeczytanych książkach i niektórych stron i forum (np. tego:)).
Podforum: Zbrodnie wojenne Data: Pn 24 kwi, 2006 09:06
Odpowiedzi: 239
Odsłon: 17809
Cytat:
istnieje znak równości między rozkazem "zabić wszystkich np. w wiosce x czy w gettcie" a rozkazem "zabić mieszkańców Hiroszimy".


Ile razy ktoś będzie przyrównywał zbrodnie (czy nimi naprawdę były czy nie) Aliantów do zbrodni niemieckich, tyle razy ja zapytam - kto wywołał drugą wojnę światową? To
polskie samoloty 1 IX 39 zrównały z ziemią Wieluń? To amerykańscy żołnierze urządzali alianckim jeńcom marsze śmierci i gwałcili kobiety na zajętych przez siebie terenach, rozstrzeliwali cywili? Rozumiem, że całe japońskie społeczeństwo było przeciw wojnie? Jak się stoi po którejś stronie konfliktu, to się ponosi tego konsekwencje.

Cytat:
No i do tego cyniczne uzasadnienie: "skrócono wojnę i uratowano tysiące żołnierzy"... kosztem cywilów oczywiście


Na wojnie panuje taka zasada, że życie własnych 100 żołnierzy ceni się znacznie wyżej niż 1000 wrogich cywili. Po doświadczeniach Okinawy Amerykanie szacowali, że inwazja na Japonię pociągnie ze sobą stratę ok. miliona żołnierzy. Straty Japończyków byłyby pewnie tego wielokrotnością. Może więc paradoksalnie 2 atomówki ocaliły znacznie więcej ludzi (także Japończyków!), niż gdyby ich nie zrzucono?

Mogę potępiać decyzję Amerykanów o zrzucie bomb atomowych jako humanista, który ceni KAŻDE ŻYCIE, w tym także życie wroga, ale jako obywatel państwa, które było podczas DWS w gronie Aliantów, nie uronię żadnej łzy nad losem Hiroszimy i Nagasaki.

Cytat:
a przecież nawet faszyści oszczędzili przynajmniej cześć ludności cywilnej a żołnierzy powstania uznali za jeńców.


Czuję się, jakbym czytał w niemieckiej gazecie rewizjonistyczny artykuł pragnący
zrzucić część odpowiedzialności z Niemców za potworne zbrodnie, których dokonali podczas DWS! Co to za argument z tą ludnością cywilną Warszawy?! Jakby Niemcy
wymordowali warszawiaków co do jednego, to by była gorsza zbrodnia niż "tylko 200 tysięcy"? Człowieku, zastanów się co piszesz! I uznanie AK-owców za jeńców wojennych na statusie zołnierza armii regularnej... Szanownemu Panu nie jest widać wiadome, że decyzja ta zapadła u Niemców w dużej mierze pod presją Aliantów, którzy zagrozili, że albo Niemcy skończą masową eksterminację powstańców i cywili, albo w zaświaty wyprawią ich "Kameraden" przebywających w alianckich obozach jenieckich. Widać poskutkowało (choć nie do końca)...

I rozumiem, utras, że bomby atomowe zabiły wszystkich co do jednego w Hiroszomie i Nagasaki, skoro powołujesz się przy potępianiu w czambuł Amerykanów na argument ocalenia przez Niemców części mieszkańców Warszawy i powstańców warszawskich?
Ja Amerykanów nie kocham, ale krew mnie zalewa, gdy czytam takie tendencyjne wypowiedzi jak Twoja. Zachowanie obiektywizmu jest koniecznym warunkiem przy dyskusjach historycznych...
Podforum: Wschodzące Słońce Data: So 20 lis, 2004 15:36
Odpowiedzi: 20
Odsłon: 1465
Mam dwa pytanka:
1. Czy dwaj piloci z filmu "Pearl Harbor" to autentyczne czy fikcyjne osoby?
2. Co to były "marsze śmierci"?
Podforum: Holocaust Data: Pt 12 sty, 2007 18:17
Odpowiedzi: 12
Odsłon: 890
Witam.

„Po zeznaniu świadka Waltera Gnojnego z Katowic, że pewnego razu Hoss, wskazując na powracającą z pracy kompanie karną, której więźniowie ledwo powłócząc nogami ciągnęli współtowarzyszy, którzy już nie mogli iść, powiedział Disen Mist will ich morgen nich sehen (Tego gnoju nie chcę już jutro widzieć), i że więźniów tych zabito tego samego dnia wieczorem, wywiązał się następujący dialog:

Przewodniczący (NTN w Krakowie, przyp. mój): Czy panowie obrońcy mają pytania?
Adw. Ostaszewski: Chciałbym, żeby może oskarżony zabrał w tej sprawie głos.
Przewodniczący: Jeżeli chce zabrać głos, to proszę. Czy oskarżony chce zabrać głos w tej sprawie?
Oskarżony Hoss: Nie.

Podobnie zachowywał się Hoss podczas zeznań świadka Jana Korczyńskiego, który opisywał, że w pewnym okresie istnienia obozu każdy więzień, wracając do obozu po zakończeniu wyczerpującej pracy, musiał nieść ze sobą 5 cegieł (około 20 kg). Oskarżony Hoss, stojąc przy wejściu, obserwował te sceny i pilnował, aby każdy z więźniów szedł samodzielnie. W związku z tym prokurator Tadeusz Cyprian zadał Hossowi pytanie:

Prokurator: Mam pytanie do oskarżonego. Czy oskarżony widział to noszenie cegieł przez ludzi do obozu?
Oskarżony: Tak jest.
Prokurator: Czy oskarżony nie uważał, że to jest za ciężka praca dla tych ludzi?
Oskarżony: Nie.”
Koniec cytatu.

Cytat pochodzi z „małej monografii” Auschwitz. Komendant wcale nie musiał być sadystą, miał od tego swoich knechtów, tak jak dyrektor firmy budowlanej ma swoich ludzi którzy pracują łopatą. Powyższy cytat, moim zdaniem dobrze oddaje sposób w jaki Hoss traktował podległych mu więźniów. O ile sam nie bił i nie maltretował, to dobrze były mu znane warunki i to co z więźniami wyprawiał podległy mu personel, więcej, swoimi poleceniami pokazywał, że więźniowie to dla niego nie ludzie, a tylko masa przeznaczona na wyniszczenie.
Mam takie pytanie, czy Hoss pisze o swoich relacjach z podwładnymi, szczególnie tymi niższymi rangą? Jak traktował ich i ich „pracę”?

Czy ta opowieść HĂśssa znajduje jakieś potwierdzenie w innych relacjach, zeznaniach:

Cytat:
Gdy w czasie ewakuacji Oświęcimia Pohl przestał otrzymywać meldunki od Bacra, popędził mnie na Śląsk, abym dopilnował porządku (...)Pierwszej nocy w pobliżu Głubczyc (LeobschĂźtz) napotykałem stale krwawiące zwłoki zastrzelonych więźniów, a więc musieli być niedawno zastrzeleni. Gdy wysiadłem z samochodu przy jednym z zabitych, usłyszałem w pobliżu strzały z pistoletu. Pobiegłem w tym kierunku i ujrzałem, jak jeden z żołnierzy postawił swój motocykl i zastrzelił opartego o drzewo więźnia. Wrzasnęłem na niego, dlaczego to zrobił i co go obchodzą więźniowie. Zaśmiał mi się bezczelnie w twarz i zapytał, jakim prawem zwracam mu uwagę. Wyciągnąłem pistolet i zastrzeliłem go na miejscu.

Rzeczywiście to bardzo ciekawe. Zabił żołnierza? SS-mana? W styczniu 1945, tylko dlatego, że ten zastrzelił więźnia? A może to był jakiś maruder z Wehrmachtu? Przecież dobrze wiedział co się dzieje z więźniami nie mającymi sił iść, przecież sam robił wszysko, żeby ci ludzie nie dostali się w ręce Sowietów. Zresztą Hoss z racji pełnienia różnych funkcji i w obozach i w Inspektoracie ponosi odpowiedzialność za marsze śmierci.

Pozdrawiam.
Podforum: Aktualności Data: Wto Kwi 15, 2008 6:28 pm
Odpowiedzi: 80
Odsłon: 11918
daj dziecku palec to zechce ręke - tak jest z (ciach możesz nie używać obraźliwych określeń?) tolerancja to takie nowomodne słowo które sprawia że musimy zgadzać się na wszystko i wszystkich , a właśnie nie . jako katolik i człowiek powiem ja nie zgadzam się z marszami zboczeńców po miastach których chodził i był JPII ., a zauważcie że po śmierci JPII zaczęły się marsze różnych zboczonych grup .
natomiast odnośnie podzialu kościoła to takiego nie ma bo kościół to my , natomiast że takowy istnieje wśród hierarchów kościelnych to fakt , taki był a wzmocnił się w momencie powrotu dziwisza do polski , chyba że ktoś nie chce tego widzieć jak dziecko i udaje że tego nie ma .
jest kraków , warszawa i toruń .
nie musi o tym mówić ani tv ani gw ..ok
Podforum: Twórczość literacka Data: 06.12.07 18:45:56
Odsłon: 43
Założone dnia 16-06-2006 18:48 przez Noe-Gd

Obozowe Numery

zamieszkaliście w komputerze
i kiedykolwiek zechcę mam was na zawołanie
a nawet jeśli śpicie to na jeden gwizdek stajecie na apel
przecież jestem komendantem tego obozu a wy numerami IP

Tu nie ma dymu ani popiołu nie potrzebuje testować ciężarówek ze spalinami
wystarcza jeden klawisz, któremu nie płacę żołdu ani nie wysyłam kartek do rodzin -
poległ za ojczyznę - jedno kliknięcie i jesteście w koszu a każde restetowanie dysku
przebiega sprawniej aniżeli likwidacja obozu i marsze śmierci - jesteście tylko numerami IP
22-05-06 10:02 romdar77
Podforum: Babie Doły Data: Pon Lut 19, 2007 2:10
Odpowiedzi: 713
Odsłon: 65695
Napisałem drogę, którą szli wiezniowie z obozu w Sztutthof. i w tym momencie miałem na myśli marsze śmierci w całej Polsce i nie tylko. Prawdopodobnie nie ma związku z pochowanymi w Piaśnicy, bo się ich nie dopatrzyłem. Natomiast na całej trasie marszu było kilka kolumn więzniów, i w wielu przypadkach nie są znane miejsca pochuwku zmarłych. Ale kto wie czy nie ma związku z Piasnicą. Sam nie wiem. A ponieważ marszy śmierci było sporo w Polsce wiec tam gdzie jestem interesuje się tym, w taki sposób w jaki interesuje się chyba kazdy Polak (tym bardziej że los niektórych moich członków rodziny jest nieznany do dziś na skutek aresztowań i wywozu do róznych obozów) . Nie chciałbym się zagłebiać w tym temacie, ponieważ nie jestem stąd i bardziej interesuję mnie problemy II wojny w Wielkopolsce ponieważ tam zgineli członkowie mojej rodziny w II wojnie jak i Powstaniu Wielkopolskim. A ponieważ losy nasze są tak dziwne gdzie nie tylko na śląsku brat przeciw bratu stawał bo i w Wielkopolsce były takie sytuacje. I tam też są masowe groby, i były marsze śmierci. Mam nadzieje że nie wyciągnie Pan mylnych wniosków z moich wypowiedzi, a jesli w którymś zdaniu nie byłem precyzyjny to przepraszam.
Nie jestem historykiem i nie zgłebiam się aż tak w szczegóły, by mieć miarodajne wiadomości.
Podforum: Archiwum Data: Pon Wrz 01, 2008 2:37 pm
Odpowiedzi: 1088
Odsłon: 36454
Obydwoje się mylicie.

Zgładzenie ludności Hiroszimy i Nagasaki nie było ludobójstwem, choc było masowym mordem i, ściśle rzecz ujmując, największym aktem terrorystycznym w dziejach.

Ludobójstwa dokonuje się w celu wyniszczenia jakiejś grupy (etnicznej albo społecznej, naziści byli ludobójcami mordując cyganów za cygaństwo, ale komuniści mordując intelektualistów za intelektualizm też). Jankesi nie chcieli wyniszczyc Japończyków, zrobiliby to po wojnie, a przecież to się nie stało. Natomiast ten największy masowy mord miał podłoże terrorystyczne. Terroryzm jest bowiem działaniem przeciw życiu lub mieniu, którego celem nie jest (lecz środkiem do celu) zniszczenie tego życia lub mienia, w celu zastraszenia innych. Jankesi mogli przestraszyc Japończyków nie stosując masowego mordu. Naukowcy planowali pokaz próbny z uwzględnieniem ambasady Japońskiej, prezydent się nie zgodził. Można też było zrzuci te bomby na niezamieszkałe okolice albo zniszczone i wyludnione dywanowymi nalotami dzielnice Tokio. Tego typu straszenie i niepisane umowy dotyczące bezkrwawej walki były już znane w przeszłości. Jankesi tego nie zrobili.

Marsze śmierci skazańców nie są ludobójstwem, gdyż nie chodzi w nich o wyludnienie jakiegoś narodu (Japończycy chcieli panowac nie likwidowac, np. działania w Korei były przedstawiane tak jak dzisiaj w Afganistanie, jako cywilizowanie). Jeńcy po prostu byli nieekonomiczni i mogli się buntowac. Stąd kierowano ich do ciężkiej pracy lub przemieszczano nie bardzo zwracając uwagę na zapewnienie im przeżywalności.

Fakt faktem jednak Japończycy nie wymordowali cywilów jankeskich a jankesi japońskich tak.

Jankesi przejdą kiedyś, kiedy nie będzie się ich już hołubiło jako jedynego mocarstwa i nie będą kontrolowali 80% światowych mediów, do historii jako nacja, która jako jedyna użyła broni atomowej. Służy temu m.in. inicjatywa rządu Japońskiego i organizacji pozarządowych tworzenia na całym świecie dzwonów pamięci, ku czci ofiar.
Podforum: Data: Pn 30 sty, 2006 21:01
Odpowiedzi: 76
Odsłon: 3204
Owszem, Biała RÓżna byłą ruchem/środowiskiem moralnej krytyki. Jednak powrócę do kwestii co i z jakich pozycji krytykowano. Nie krytykowano wojny jako takiej, jej celów i zadań. Krytykowano sposób jej prowadzenia. Czyli nie "wojna jest złem", tylko "taka wojna jest złem". Kiedy chłopaki maszerowali przez Polskę, czy Francję i żaden z nich nie widział morderstw, to wojna była dobra, bo służyła Niemcom. Dopiero kiedy zobaczyli zbrodnie na Ostfroncie, to zaczęli widzieć zło... A może chodzi o coś innego?: W latach 1939 - 40 oni widzieli sprawnie przeprowadzony Blitzkrieg. Logistyka nie zawodziła. Ranni dostawali leki i byli odwożeni na tyły. Wehrmach zwyciężał i wszystko grało jak silnik Junkersa. Dopiero pod Moskwą, czy Stalingradem okazało się, że wojna to jest śmierć z ran, brak leków, żywności, ciepłych mundurów. Że to nie marsze z stukot podkutych Stiffli o bruk. Że to nie kolimny wrogich jeńców, lecz ginący obok koledzy, których jeszcze kilka lat temu dawałoby się uratować... Tak mi teraz przyszła na myśl pewna analogia pomiędzy Białą Różą, a ruchem antywojennym w USA w latach 60. Tak samo chciano "end the War now!". Tak samo nie myślano, co będzie później. Podobnie bunt wynikał z obrazków z frontu: bezcelowej rzezi, śmierci towarzyszy broni, braku nadziei na przyszłość. Różnica oczywiście polega na charakterze rządu, przeciw któremu protestowano. Wbrew propagandzie, LBJ nie miał wiele wspólnego z Hitlerem. Jeśli taka analogia pomiędzy Białą Różą a kontestacją 68 jest uprawniona, to tylko czekać, aż ukaże się kolejny film, tym razem utrzymany w konwencji "Urodzony 4 lipca". Jednakże jest w tym coś przerażającego... Od takiego podejścia i takich ocen jeden krok do relatywizacji tego, czym była III Rzesza i jakie były jej cele polityczne. Nie można nijak sprowadzać nazizmu z planową eksterminacją milionów ludzi z uwagi na ich nieprzynależność do "rasy panów" do bombardowania napalmem hektarów dźungli... Niestety od jakiegoś czasu widzę z razu nieśmiałe, a teraz coraz głośniejsze: "USA miały Wietnam, ZSSR - Afganistan, a Niemcy - Stalingrad".
Podforum: O wszystkim Data: Pią Sty 27, 2006 14:14
Odpowiedzi: 89
Odsłon: 20948
Cytat:
Ale pomniki i te inne marsze?



Drzeworadek wzorzysty:
To są odpowiedzi na nietolerancję.
Moim zdaniem powinni postawić jakiś wielki pomnik upamiętniający wszystkie ofiary seksualnej nietolerancji. Nie tylko z czasów faszyzmu.

Karę śmierci dla homoseksualistów wprowadzono w późnych czasach Cesarstwa Rzymskiego, wraz z ustanowieniem chrześcijaństwa jako oficjalnej religii.
Podforum: Off-Topic Data: Wto 9:03, 02 Maj 2006
Odpowiedzi: 524
Odsłon: 10344
"Historia obozu Mittelbau-Dora

Założenie obozu wiąże się bezpośrednio ze zbombardowaniem przez lotnictwo angielskie fabryki rakiet wojskowych w Peenemünde na wyspie UznamUznam (niem. Usedom) – wyspa przybrzeżna na Bałtyku na pograniczu Polski (powiat grodzki Świnoujście, województwo zachodniopomorskie) i Niemiec (powiat Ostvorpommern, Meklemburgia-Pomorze Przednie), zamykająca od północnego zachodu Zalew Szczeciński. Powierzchnia 445 km², z czego w Polsce około 72 km²; silnie rozczłonkowana, z licznymi półwyspami. Od lądu stałego oddziela wyspę cieśnina Peenestrom, od sąsiedniej wyspy Wolin – Świna. Najwyższym szczytem jest Golm (59 m n.p.m.), poł...
[click for more]. Bombardowanie miało miejsce w nocy z 17 na 18 sierpnia18 sierpnia jest 230. (w latach przestępnych 231.) dniem w kalendarzu gregoriańskim. Do końca roku pozostaje 135 dni. // ...
[click for more] 1943 i wywołało wystarczający lęk w dowództwie niemieckim, by już dziesięć dni później, rozpoczynano prace adaptacyjne w kompleksie podziemnych galerii Wirtschaftliche Forschungsgesellschaft w Kohnstein k/ Nordhausen. Sprowadzono na miejsce więźniów z KL Buchenwald i rozpoczęto prace w największej tajemnicy. Więźniowie, którzy trafiali do Dora mieli w założeniu pozostać tam do końca ich tragicznie krótkiego życia. 28 października 1944 obóz stał się obozem autonomicznym, wraz z ok. 30 podobozami i komandami zewnętrznymi pracującymi w okolicach. Założenia konstrukcyjne polegały na wykopaniu dwóch prawie dwukilometrowych równoległych tuneli połączonych galeriami prostopadłymi. Były zbliżone do niektórych konstrukcji systemu Riese. Poszczególne prace były prowadzone przez wielkie koncerny niemieckie (AEG; Siemens, Volkswagen, IG Farben i inne). Sam obóz był również w dużej mierze umieszczony wewnątrz ziemi. Baraki były umiejscowione w galeriach podziemnych. W styczniu 1944 prace były na tyle zaawansowane, że było możliwe rozpoczęcie prac nad konstrukcją rakiet. Wówczas wymieniono wszystkich więźniów przemęczonych i wyczerpanych na nowych, pozostałych kierując do okolicznych podobozów, które pracowały nad konstrukcją innych podziemnych fabryk niemieckich. Niemcy planowali przeniesienie pod ziemię dużej części swych fabryk zbrojeniowych. Wiele firm przeprowadzało się specjalnie w pobliże Nordhausen. Pod koniec 1944 roku transporty ewakuacyjne (Marsze Śmierci) z AuschwitzKonzentrationslager Auschwitz-Birkenau, KL Auschwitz - niemiecki zespół obozów koncentracyjnych i obozów zagłady na terenie Oświęcimia i pobliskich miejscowości istniejący w latach 1940-1945. Symbol całego systemu koncentracyjnego i machiny zagłady. Nazwy Auschwitz i Birkenau są zniemczonymi przez hitlerowskich okupantów nazw Oświęcim i Brzezinka. Obozami głównymi zespołu były:...
[click for more] i innych obozów dotarły do Mittelbau-Dora. Jednak byli to więźniowie zbyt wyczerpani, by pracować w tych drakońskich warunkach: ginęli bardzo szybko z przemęczenia. W kwietniu 1945 obóz był ewakuowany, pociągami i piechotą. W ten sposób większość obozu głównego i podobozów została zupełnie opróżniona z więźniów."

"Stammlager

Gross-Rosen został założony latem 1940 roku. Pierwszy transport więźniów dotarł 2 sierpnia 1940. Do 1 maja 1941 obóz funkcjonował jako filia KL Sachsenhausen, następnie uzyskał status samodzielnego obozu koncentracyjnego.

Komendantami Gross-Rosen byli:

1. Arthur Rödl (1940-1942)
2. Wilhelm Gideon (1942-1943)
3. Johannes Hassebroek (1943-1945)

W latach 1941-1942 KL Gross-Rosen był niewielkim obozem pracy, którego więźniowie byli wykorzystanie przy wydobywaniu granitu z pobliskiego kamieniołomu. Prócz tego z pracy więźniów korzystało kilka firm niemieckich, wśród nich Siemens und Halske oraz Blaupunkt.

Na terenie obozu istniały odgrodzone części, m.in. obóz kobiecy. Jeńców sowieckich mordowano po przywiezieniu, ok. 2.500 z nich znalazło śmierć na przełomie 1941 i 1942 roku.

W 1944 roku KL Gross-Rosen stanął na czele potężnego imperium podobozów, na które składało się ponad sto placówek bardzo zróżnicowanych pod względem pełnionej funkcji. W tym okresie również Gross-Rosen było miejscem przerzutu dziesiątek tysięcy więźniów z obozów ewakuowanych na wschodzie, przy zbliżającym się froncie. Marsz śmierci wyruszył z Gross-Rosen w lutym 1945 roku, obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną 14 lutego 1945."

Zrodlo wikipednia - informacje odnosnie obozow powstalych podczas II Wojny Swiatowej !
Strona 1 z 1 1

>